sobota, 7 lutego 2009

Lumpeksy.

Nigdy nie lubiłam lumpeksów. Zawsze gdy musiałam wejść do jakiegoś, z mamą czy siostrą, stałam naburmuszona w kącie, nie chcąc nawet zerknąć na asortyment sklepu. Nie znosiłam tego i już.
Podejście zmieniło mi się kilka dni temu. Tuż obok mojej pracy jest kilka świetnych sklepów z ciucham. Któregoś dnia kierowana wielka potrzebą kupna jakiegoś ciepłego swetra wstąpiłam do jednego z nich. I chyba na zachętę upolowałam:

za całe 3zł. :D

Niedawno widziałam tam rewelacyjną książkę do haftu krzyżykowego. Schematy były śliczne - ale, że ja nie wyszywam (i chyba nigdy nie zacznę, bo nienawidzę szyć ręcznie), a książka była dość droga, nie kupiłam - mam nadzieję, że została upolowana przez inna miłośniczkę robótek ręcznych. Wczoraj widziałam cały dzban z różnymi drutami - niestety prostymi - a ja robię tylko z żyłką. Kupiłam za to fajne naklejki-kropki za 50 groszy. :)

Nigdy chyba nie zostanę zawodową łowczynią, oglądanie setek ubrań mnie stresuję, zamiast relaksować. Przestałam jednak omijać lumpeksy szerokim łukiem i wracając z pracy zdarza mi się zajrzeć na kilka minut.

3 komentarze:

  1. Muszę przeszperać lumpeksy w moim mieście..... w poniedziałek ruszam na wyprawę bo kilka...naście ich jest :P

    OdpowiedzUsuń
  2. absolutnie domagam się podania adresu tego sklepu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, w niektórych lumpkach bywają skarby:-) Ja dziś kupiłam cztery fajne książki, w tym gruba encyklopedię dziwnych ludzi (ekscentryków znaczy:-)), foremkę do lodu- napis "I love rose on the rocks", serwetki papierowe z pastelowymi mufinkami- komplet do nabytej jakis czas temu ściereczki do naczyń (będzie do decu) oraz mega zestaw kartoników ze słówkami- pomoc nauczycielska do nauki języka:-) Były jeszcze puzzle, masująca końcówka do prysznica, dmuchany materac itp cuda na kiju, ciuchy najmniej ciekawe:-) Gratuluję fajnego nabytku:-)

    OdpowiedzUsuń