czwartek, 26 lutego 2009

W imię craftu.

Wczoraj wieczorem przyszło mi do głowy jak bardzo moja skłonność do działań kreatywnych wpływa na moje życie. Podczas robienia kanapek do pracy. Z pasztetem. :D
Mało konwencjonalna inspiracja, ale... przecież ani ja, ani mąż nie lubimy pasztetu.
A kupuje już któreś opakowanie, bo... strasznie mi się podoba słoiczek w którym jest tenże specjał. :D
O kolekcjonowaniu "śmieci", bo przecież wszystko może się przydać, już nawet nie wspomnę.

Tyle, że mi z tymi moimi craftowymi słabościami dobrze i nie zamieniłabym tego na nic.

Macie też takie odchyłki "dla dobra sprawy"? ;)

2 komentarze:

  1. To chyba jest skłonność nas wszystkich kraftomaniaczek....tyle tylko ,że juz w domu miejsca brak:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, to chyba jakaś „choroba hobbystyczna”. Zbieram wszystko co ładne, małe, co można gdzieś przykleić lub przykleić coś do tego, ech długo by wymieniać. Moja mama już się nauczyła, że z pracy ma mi przynosić różne rzeczy, które tam są do wyrzucenia a mi się przydadzą. W taki sposób nazbierało się już sporo butelek o ciekawych kształtach, porządne kartony i pudełka itp. A co najlepsze: zawsze myślę „przyda się” i sobie leży a jak wreszcie wyrzucę to okazuje się, że znalazłoby się dla tej rzeczy zastosowanie :P dlatego coraz mniej wyrzucam i coraz mniej miejsca mam.


    PS. Jak doszła do kanapek to myślałam, że tu będzie o jakiś kanapkach kreatywnych we wzorki albo o różnych kształtach :P

    OdpowiedzUsuń