czwartek, 25 lutego 2010

W miedzi.

Moje miedziane początki, dokładnie, druga praca w tym stylu:



Kształt wycięty z grubszej miedzianej blaszki, oszlifowany. Dolutowana carga. Zwieńczeniem są gronka, które opanowały ostatnio moje myśli. ;)
Wisior wykonany na zajęciach biżuteryjnych, w których mam okazję ostatnio uczestniczyć:



Trochę więcej o nich napisała Kosimka.


Mój domowy warsztat powoli się kompletuje, pewnie wkrótce pokażę kolejne takie prace. Wciąga. :)

piątek, 12 lutego 2010

Pazzles

Już dłuższą chwilę testuję Pazzles, więc myślę, że mogę napisać już wiarygodną opinię. Maszynkę zakupiłam w Hopmarcie.

W zestawie dostajemy:
- sam główny sprzęt,
- uchwyt z nożem tnącym,
- matę,
- płytę z programem do projektowania – w języku angielskim.

Ja dokupiłam dodatkowo końcówkę i matę do embossingu oraz końcówkę do pisaków.

Pazzles jako sprzęt amerykański wymaga dokupienia przejściówki do europejskiego kontaktu – na szczęście zasilacz jest odpowiedni do polskiego napięcia, wystarczy kupić samą wtyczkę.

Podłączenie i instalacja sprzętu jest bezproblemowa – dwa kabelki; jeden do prądu, drugi do komputera, program z płytki i można wycinać.

Samo uruchomienie cięcia jest bardzo proste i intuicyjne. Nawet ktoś, kto nie zna się na programach graficznych, ani nie rozumie angielskiego z łatwością jest w stanie zorientować się co i jak.


Program ma do wyboru bogatą kolekcję gotowych wzorów. Mnie zachwyciły projekty przestrzenne: pudełeczka, kopertki itp.



Po kliknięciu przycisku cięcia wyświetla się nam okienko z wyborem materiału w jakim chcemy ciąć. Program automatycznie pokaże na jaką pozycję należy ustawić ostrze (od 1 do 6). Możemy też wybrać siłę nacisku ostrza (1-50), oraz prędkość cięcia (1-5). Prawidłowe ustawienie tych wartości zagwarantuje optymalne cięcie – niestety, nie ma tu żadnych konkretnych wytycznych, musimy dojść do tego metodą prób i błędów.


Papier z którego chcemy wycinać ładujemy do maszynki przyklejony do maty (maksymalny obszar ciecia to 12x12cali, czyli około 30x30cm). Jest też możliwość kupienia dłuższej maty.


Co do cięcia – Pazzles radzi sobie bezproblemowo z różnego rodzaju papierem, cienką tekturą, plastikiem i innymi materiałami. Wielu jeszcze nie miałam okazji sprawdzić. Nie straszna mu faktura papieru, brokaty, wypukłości.

Żeby nie było jednak tak różowo, w przypadku małych elementów lub złej konfiguracji materiał/nacisk/prędkość, ostrzu zdarza się „minąć” i trzeba docinać nożykiem (po zainstalowaniu aktualizacji softu problem się prawie rozwiązał, teraz zdarza się to rzadko, jak coś ewidentnie źle ustawię lub element jest naprawdę malutki). Minięcie jest raczej drobne, w granicy dziesiętnych części milimetra. Spokojnie daje się to poprawić.



Tak samo kółka o małej średnicy, nie wychodzą stuprocentowo idealne – wynika to z samej konstrukcji – ostrze jest trójkątne i „nie wyrabia” się na zakrętach.





Trzeba jednak pamiętać, ze Pazzles to tylko scrapowa maszynka, nie profesjonalny ploter – ceny takich zaczynają się od kilku, i to bynajmniej nie dwóch, tysięcy.
Jest to bardzo fajny sprzęt, dający ogromne możliwości, jeżeli jednak ktoś szukałby metody na całe zło świata, to może się odrobinkę przeliczyć. ;)

Największą piętą achillesową Pazzles jest mata. Jest ona od razu pokryta klejem i zabezpieczona folią. Niestety, do kleju przyczepiają się pyłki, włosy i inne paprochy, przez co gorzej trzyma papier. Ja już zakupiłam klej tymczasowy w sprayu i mam zamiar w ten sposób rozwiać ten problem. :]

Jeżeli chodzi o oprogramowanie – Pazzles Inspiration Studio (PIS :D :D :D ) – dla mnie - k o s z m a r. Tak, jak samo wycięcie czegoś jest banalnie proste, tak zaprojektowanie własnego kształtu jest okropne. Być może moja opinia wynika z przyzwyczajenia do Corela i denerwuje mnie, że opcje nie są na „swoich miejscach”. Ja w każdym razie kształty kombinuję w Corelu i eksportuje do Pazzles.

Kiepski jest sposób tracowania. Przerobienie jpga na wektory, które Pazzles wytnie, wygląda różnie - czasem pojawiają się dziwne zawirowania i nierówności.
Dłuższą chwilę zajęło mi dojście jak wczytać plik z Corela (teraz już się nauczyłam, choć trzeba to robić totalnie na około – z Corela należy wyeksportować do AI wersja 6.0, plików cdr PIS nie widzi).

Mimo moich obiekcji program ma kilka fajnych funkcji – np. łączenie napisów, obrys, etc. Cały czas się go uczę. :)


Jeśli chodzi o embossing - Pazzles wytłacza ładnie, choć efekt jest taki, jak przy ręcznym mazianiu kulką po kartce. Tylko równiejszy :P Szablony czy płytki nie wchodzą w grę.
(wybaczcie brak zdjęć, ale nie mogę dobrze uchwycić efektu na fotce).


Ogólnie jestem bardzo zadowolona z zakupu, już widzę ogromne możliwości, a i mam świadomość, że jeszcze wiele opcji czeka na odkrycie. :)
Chociaż przyznbaje, żę chodzi mi po głowie pomysł dokupienia kiedyś jakiejś maszynki w stylu Cuttlebuga, do wytłaczania lub cięcia w beermacie.

Kilka wypazzeslowanych rzeczy:






Plusy:
- bardzo szerokie spektrum działania – daje mnóstwo możliwości;
- tnie w rożnych materiałach – papier, tektura, plastik i inne;
- pozwala na wycinanie własnych kształtów;
- pozwala oszczędzać papier – wystarczy naszykować kartkę odrobinkę większą od naszego projektu lub zaprojektować gęsto „upakowane” kształty na całej powierzchni;
- daje możliwość wycinania polskich znaków (choć tu czasem bywają różne zaskakujące sytuacje);


Minusy:
- przy złych ustawieniach zdarza mu się rozminąć przy zakończeniach;
- mata;
- nie wycina precyzyjnie malutkich detali;
- kiepska kompatybilność z innymi programami graficznymi;
- potrzebuje dużo miejsca, blat 60x60cm to MINIMUM!

piątek, 5 lutego 2010

binarnie i w filoletach.

Kolejny wymiankowy notes, tym razem dla lil. Bardzo spóźniony, bo to jeszcze z wymianki świątecznej...

Napis wycięty Pazzles.


oraz kalendarz/organizer z dodatkowa częścią notesowa. Dla TŻ zebrzycy.

wtorek, 2 lutego 2010